Urzekło mnie, jak łatwo można go przekształcić w prywatną fonotekę, w której utwory są sklasyfikowane w wybrany sposób. Zanim dostałam iPoda, moje ulubione nagrania poniewierały się w setkach kurzących się krążków CD upchniętych bez ładu w szafkach. Teraz, po kilku godzinach kopiowania, ścieżka muzyczna mojego życia została zamknięta w jednym eleganckim, małym pudełeczku. iPod spodobał mi się nawet w dotyku to wyszukiwanie utworów lub pogłaśnianie przez przesuwanie kciukiem po dużym pierścieniu. Natychmiast przestałam zauważać prymitywniejsze rozwiązania takie jak odtwarzacze CD. Ile razy widziałam na ulicy kogoś z walkmanem lub discmanem, myślałam: To już prawie muzealny okaz! Nie jestem oczywiście wyjątkiem: przez trzy lata od.kilka tygodni testowałam iPoda, szybko zaczęłam doceniać jego elegancję i prostotę obsługi.